Kraków: hipermarkety zamknięte w weekendy?

Jak z nimi walczyć ? Jak zmniejszyć ich udziały w rynku? Co powodują?
admin
Site Admin
Posty: 846
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Kraków: hipermarkety zamknięte w weekendy?

Post autor: admin » pn cze 14, 2004 3:26 pm

Wielkie sieci handlowe zapowiadają: w razie zakazu weekendowego handlu w Krakowie zredukujemy zatrudnienie i będziemy domagać się odszkodowania. Jak zareagują mieszkańcy? Już pytają, jak można odwołać radnych - krakowskie hipermarkety odwiedza w niedziele ponad sto tysięcy ludzi.

W czwartek napisaliśmy, że krakowscy radni rozpoczęli dyskusję nad ograniczeniem godzin pracy sklepów o powierzchni powyżej 300 m kw. Projekt uchwały w tej sprawie przewiduje zamknięcie ich od g. 18 w sobotę do 5 rano w poniedziałek.

Lubimy zakupy

- Na tym zakazie straciliby przede wszystkim krakowianie, którzy lubią niedzielne zakupy - mówi Wojciech Sokół, rzecznik Tesco Polska. - W weekendy oba nasze krakowskie sklepy odwiedza 80 tys. klientów. Nikt ich do tego nie zmusza. To świadomy wybór ilustrujący zmieniający się styl życia.

Dominika Kosman, rzecznik Aholda, przekonuje, że supermarkety to dla najuboższych krakowian jedyne miejsce rozrywki, które daje im możliwość obcowania z kulturą. - Ludzi nie stać na bilety do teatru czy na koncert, a my organizujemy spotkania z artystami i wystawy - argumentuje.

Z badań prowadzonych przez hipermarkety wynika, że krakowianie rzeczywiście darzą sympatią weekendowe zakupy. Na przykład M1 odwiedza w niedzielę 22 tys. ludzi, oba sklepy Aholda (Hipernovą i Alberta) 12 tys., Tesco ok. 40 tys., Ikeę 7 tys. A to tylko część hipermarketów.

Z badań Ikei wynika że, w weekendy zagląda do niej 40-50 proc. klientów z całego tygodnia. Średnio spędzają tu 1,5 godziny dziennie.

Mniej kasjerek i sprzątaczek

Prawie wszystkie sieci zapowiadają, że zakaz pracy w niedziele zmusiłby je do redukcji personelu.

- Przypuszczam, że zmniejszylibyśmy zatrudnienie o ponad 20 proc. W Krakowie pracę mogłoby stracić ponad 2 tys. osób - oblicza Wojciech Sokół z Tesco.

Dariusz Rudziński, dyrektor centrum M1, zapowiada, że redukcje nie ograniczą się tylko kasjerek czy pracowników butików. - Obsługa takiego centrum jak nasze to prawdziwa machineria: jeśli zamkniemy go w niedzielę, będziemy potrzebować mniej osób do sprzątania, do odśnieżania, ochrony, mniej pań do przedszkola. Śmiało mogę powiedzieć, że w obsługę M1 jest zaangażowanych około 3 tys. osób - jedna dziesiąta z nich straciłaby pracę.

Do tego łańcuszka potencjalnych poszkodowanych handlowcy dodają też dostawców towarów, którzy ze względu na mniejszą ilość zamówień ze sklepów musieliby zmniejszyć produkcję.

Kraków do sądu?

Wojciech Sokół, rzecznik Tesco, mówi, że w przypadku wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży wielkie sieci rozważą wystąpienie do gminy Kraków o odszkodowanie. - Taka decyzja zmienia warunki inwestycyjne. Pozwolenia wydawane w urząd miasta w procesie przygotowania inwestycji nie uwzględniały żadnych ograniczeń godzin otwarcia - tłumaczy.

Pracownicy wielkich sieci mówią też, że zakaz pracy w niedzielę to ograniczanie konkurencji i faworyzowanie drobnych kupców.

źródło: Gazeta Wyborcza

ODPOWIEDZ