Niedziele bez zakupów w Radomiu

Jak z nimi walczyć ? Jak zmniejszyć ich udziały w rynku? Co powodują?
admin
Site Admin
Posty: 846
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Niedziele bez zakupów w Radomiu

Post autor: admin » wt sie 10, 2004 10:41 am

Radom to pierwsze polskie miasto, które zakazało handlu w niedziele i święta. Hipermarkety i sklepy mogą w te dni handlować tylko od 11 do 14. Zakaz obowiązuje od najbliższej niedzieli.

W Radomiu, gdzie mieszka 230 tys. ludzi, gdzie upadły wszystkie znane za PRL zakłady - Łucznik, Radoskór, fabryka telefonów, a bezrobocie sięga 30 proc. - jest kilkanaście hipermarketów, niemal wszystkie znane w Polsce sieci: Real, Praktiker, Hypernowa, Nomi, Leclerc, MiniMal, Elea, Champion, kilka Biedronek i Lidl. Dwa nowe są w budowie. W niedziele wszędzie są tłumy, nawet do godziny 20. Oprócz radomian zjeżdżają mieszkańcy okolicznych wsi.

Zamknięcie sklepów w niedziele zaproponował wiosną 48-letni bezrobotny Andrzej Langowski, kiedyś z Ligi Republikańskiej, potem z PiS, dziś radny niezależny.

Mówił, że na dyżury przychodzą do niego pracownice marketów i skarżą się, że zatrudnione są na cząstkę etatu, zarabiają grosze, a muszą chodzić do pracy w niedziele.

Langowski podkreśla, że chodzi mu o prawa pracowników, głównie kobiet, które w niedziele powinny być z rodzinami w domu. - Nie kieruję się żadną ideologią czy religią - zapewnia "Gazetę".

Poparło go 16 z 28 radnych Radomia. Przeciw był m.in. Bohdan Karaś z SLD, szef radomskiego oddziału Ruch SA. - Ja też chcę chronić pracowników supermarketów i innych, ale taka uchwała nie jest dobra. Powstaną pewnie meliny. Poza tym strażnicy miejscy ruszą sprawdzać sklepy, a kto będzie ganiał choćby złodziei aut - pyta.

Karaś obawia się zwolnień w supermarketach. Nie wyklucza, że redukcje będą konieczne i w jego firmie, bo spadną obroty. W święta Ruch zarabia przede wszystkim na sprzedaży prasy i papierosów.

W zamierzeniu radnych uchwała miała uderzyć właśnie w największe sklepy. Jednak w czerwcu podobną uchwałę podjęli radni Zgierza w Łódzkiem, ale zakazali handlu tylko w dużych sklepach. Dlatego wojewoda łódzki uchylił ich uchwałę jako sprzeczną z konstytucyjną zasadą równości podmiotów gospodarczych.

Radomscy rajcowie takiego błędu nie popełnili. Ustalili, że zakaz będzie dotyczył wszystkich sklepów z wyjątkiem aptek i stacji paliw. By umożliwić handlowanie małym osiedlowym sklepom, dopuścili handel w godzinach 11-14. Są przekonani, że supermarketom nie będzie się opłacało otwierać na tak krótko.

W poniedziałek wojewoda mazowiecki Leszek Mizieliński z SLD nie odrzucił uchwały radomskiej. Zapowiedział tylko, że sprawdzi jeszcze jej zgodność z konstytucją.

Za nieprzestrzeganie zakazu radni radomscy ustanowili karę 2,5 tys. zł. Nieoficjalnie przedstawiciele niektórych supermarketów mówią, że zapłacą i będą otwierać.

- Na pewno 15 i 22 sierpnia jeszcze otworzymy, ale co dalej, nie wiem. Będą zwolnienia. Na trzy godziny faktycznie nie opłaca się otwierać - mówi dyrektor handlowy Leclerca Barbara Baryga.

Walka o zakaz handlu w święta trwa od kilku miesięcy w wielu miastach. Zwolennicy zakazu, głównie Liga Polskich Rodzin i "Solidarność", tłumaczą, że niedziela powinna być dniem wolnym od pracy z powodów religijnych. Zakaz ich zdaniem leży też w interesie pracowników supermarketów oraz właścicieli mniejszych sklepów, którzy nie mogą sobie poradzić z konkurencją wielkich sieci handlowych handlujących w niedziele.

źródło: Gazeta Wyborcza

ODPOWIEDZ