Radomski zakaz handlu w niedzielę w praktyce

Jak z nimi walczyć ? Jak zmniejszyć ich udziały w rynku? Co powodują?
admin
Site Admin
Posty: 846
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Radomski zakaz handlu w niedzielę w praktyce

Post autor: admin » wt sie 17, 2004 9:06 am

Tylko nieliczne sklepy były wczoraj otwarte poza dozwolonymi godzinami 11-14. Kto handlował, na razie dostawał od strażników tylko pouczenie i kopię uchwały

Spośród centrów handlowych do uchwały nie dostosował się tylko Leclerc. Jego dyrekcja zapowiedziała, że 15 i 22 sierpnia zakaz złamie, bo w związku z obchodami 5-lecia przygotowano szereg imprez dla klientów. Ci najbardziej byli zaabsorbowani konkursami i losowaniem głównej nagrody: samochodu osobowego. Kolejka do złożenia losu ciągnęła się przez czterdzieści metrów. - Przyjechałam z dziećmi spoza Radomia, by zrobić im szkolne zakupy, bo w tygodniu nie ma czasu. Jesteśmy w komplecie, a więc nasza rodzina na tym nie cierpi, wprost przeciwnie, przy okazji pójdziemy na lody, dzieci skorzystają z proponowanych dziś atrakcji - mówiła nam jedna z klientek.

Zakazu nie złamały natomiast liczne na terenie Leclerca sklepy. Niektórzy handlowcy w ogóle zrezygnowali z handlu. Wyłamał się jedynie sklep Ruch-u. Było już po 14, kiedy reporter "Gazety" zapytał o godzinę zamknięcia. - Tego nikt nie wie - usłyszał od sprzedawczyni.

Hypernowa zachęcała do zakupów wieloma promocjami, reklamując "trzy szalone godziny". I pomogło. Tłum oblegał wejście już przed otwarciem, a potem runął między półki. Co chwilę słychać było: - Proszę się nie pchać! Wjechał mi pan wózkiem na stopę!

Najwięcej klientów oblegało stoiska z telewizorami i ekspresami do kawy po obniżonych cenach. I jednych, i drugich było zaledwie kilkanaście sztuk. - Proszę mi to oddać. Ja tu byłem pierwszy - dwóch mężczyzn walczyło ze sobą o wielkie pudło z telewizorem.

Kilka kobiet wyrywało sobie z rąk ostatni ekspres do kawy. - Razem z mężem pracujemy sześć dni w tygodniu i niedziela była do tej pory dla nas dniem zakupów - tłumaczyła pani Jadwiga Kolasa sąsiadce z kolejki. - Nie wyobrażam sobie jednak załatwiania sprawunków w takich warunkach - dodała zdenerwowana.

Tłok panował też przy kasach. Ludzie się potrącali, kłócili, wyrywali sobie zakupy. - W normalną niedzielę moje zakupy tutaj trwały najwyżej pół godziny. Dzisiaj jest koszmar - przyznała jedna z klientek.

Chwilę przed 14 handlarzy przy cmentarzu na ul. Limanowskiego odwiedzili strażnicy miejscy. I co? - Nic. Kupili świecę i pojechali - odpowiada handlarka. Po 14 stragany nie zniknęły. Około 14.30 kupowaliśmy znicze. - Jakbym się miała bać wszystkiego, to nic bym nie zarobiła - wyjaśniała jedna z handlujących kobiet.

Autor projektu uchwały radny Andrzej Langowski postanowił przekonać się osobiście, jak respektowane są jej zapisy. Od kilku dni "rozrywany" przez dziennikarzy wybrał miejsce, gdzie zjechali się także przedstawiciele ogólnopolskich mediów - udzielał rozlicznych wywiadów pod otwartym Leclerkiem. - Leclerc sam wyłapuje złodziejaszków batonów i doprowadza ich do policji, a łamie prawo - komentował. Zapytany, czy nie czuje ciężaru odpowiedzialności wobec tych radomian, którzy zdecydowanie sprzeciwiają się jego pomysłowi, odparł: - Czuję ciężar, ale taka jest demokracja. Mam pokorę, zdaję sobie sprawę z tego, że kwiaciarnie czy cukiernie może stracą. Ale uchwała jest słuszna, dobrze służy rodzinie.

Langowski zapowiedział, że jeśli zostanie wybrany na posła, to będzie dążył do uchwalenia ustawy, która nie będzie różnicowała placówek. Zakaz handlu dotyczy tylko sklepów detalicznych, bo tylko ich godziny otwarcia może ustalać samorząd, a nie np. hurtowo sprzedającego Selgrosa.

źródło: Gazeta Wyborcza

ODPOWIEDZ