Razowiec jak dobry mąż

Piekarnie, sklepy - adresy (dobre miejsce do zareklamowania i zarekomendowania piekarni)

admin
Site Admin
Posty: 833
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Razowiec jak dobry mąż

Post autor: admin » pt gru 08, 2006 11:58 am

Obrazek

Razowiec jak dobry mąż

Jesteśmy cztery pokolenia piekarzy - mówi z dumą Władysław Kowalik, spoglądając na syna Staszka, w którego rękach miga długa łopata znikająca raz po raz w rozgrzanych do czerwoności czeluściach. Ceglany piec zajmuje dużą część izby w drewnianym domku przy głównej ulicy Liszek, podkrakowskiej wsi znanej z kiełbasy i kukiełek - dużych bułek o charakterystycznym wrzecionowatym kształcie.

Piec ma 80 lat, tyle ile dom. Jest opalany drewnem sosnowym i mieści się w nim 140 bochenków.

- Próbowałem z piecem elektrycznym, ale to nie to. Inny smak, inaczej się piecze. Zużywał też mnóstwo energii.

Lisiecką piekarnię odkrył Jacek Łodziński, właściciel popularnej krakowskiej restauracji Pod Aniołami. Chleb z Liszek zrobił w mieście furorę. - Gdyby nie pan Jacek, a na drugim miejscu Wałęsa, to prawdopodobnie bym tego nie robił. Dlaczego Wałęsa? Bo skoczył przez płot, pozwalniali ludzi i musiałem sobie szukać jakiegoś zajęcia. Bardzo długo pracowałem w Mostostalu jako dyspozytor. To była dobra posada. Idę do tego bezrobocia jeden raz, drugi, trzeci, i mówią, że dają pieniądze na rozwój firm. Do stu milionów, bo to jeszcze na stare pieniądze. Wziąłem 40, bo trochę się obawiałem, że mogę nie dać rady. Ktoś, kto wymyślił te pożyczki dla bezrobotnych, to chyba chciał ich zarżnąć całkowicie - musiałem oddać więcej odsetek niż kapitału.
No, ale przeszło, minęło. Przydałaby się jeszcze jedna taka pożyczka, tylko że nie ma kto dać.

Gdy pan Władysław pracował w Mostostalu, w domu piekło się tylko na niedziele. Dzisiaj zaczyna pracę o trzeciej po południu. Do dziesiątej, jedenastej wraz z synem i dwiema pomocniczkami piecze cięższe, razowe chleby, a potem do piątej rano chleby pszenne i kukiełki, bo zachowują świeżość tylko przez dziesięć godzin. Podsypia w przerwach.

Raz w życiu zdarzyło mu się nie posolić chlebowego ciasta: - Akurat kolega przyszedł do mnie i zaczęliśmy gadać. Teraz za każdym razem, jak podchodzę do ciasta, próbuję, bo sobie nie wierzę.

Kiedyś ciasto było wyrabiane ręcznie w długim drewnianym korycie, które stoi jeszcze w magazynie, za nieużywanym elektrycznym piecem. Dzisiaj służą do tego elektryczne mieszadła. Recepta jest bardzo prosta: mąka, woda, sól, zaczyn i żadnych polepszaczy. - Nawet nie wiem, co oni tam dodają do ciasta w tych wielkich piekarniach.

Zawodu uczył się w domu, od ojca i dziadka.

- We wszystkim musi być tradycja. W aktorstwie, w muzyce. Gdybym ja nie robił za młodych lat przy tym, to też bym był cieniutki i nie bardzo bym sobie dał radę. To, czego uczą w szkole, to nie wszystko - tu nie uniwersytet, ale myśleć trzeba. Mam taką wewnętrzną satysfakcję, że nie
poszedłem w złym kierunku. I już syn ma jakieś zabezpieczenie. Drugi kończy akademię muzyczną w klasie skrzypiec, ale mi się wydaje, że roboty nie za bardzo znajdzie, więc pewnie będzie tutaj trochę nam podgrywał.

Dla Władysława Kowalika chleby i ludzie mają wiele wspólnego.

- Razowy jest jak dobry, poczciwy mąż - brzydki, ale wierny. Kukiełka przypomina, jaki człowiek musi być posłuszny, bo go zaraz na łopatkę, i po nim.

Pan Władysław znika na zapleczu, po chwili wychodzi z kopiastym talerzem jeszcze ciepłej, parującej kiełbasy, kaszanki i salcesonu. - A, był u mnie taki kolega masarz...

Długim nożem odkraja grube, ciepłe pajdy żytniego chleba.

- Ale powrót do źródeł jest kosztowny. Bo w źródle woda czyściutka, ale jest jej tak mało... Dzisiaj ludzie pieniążków nie mają. Ja sprzedaję bochenek po dwa złote, a jak człowiek ma do dyspozycji chleb za złotówkę, to choćby się mu żołądek miał przewrócić, to weźmie ten tańszy.

Chcieliśmy wolny rynek, to mamy. Do takiej manufaktury są potrzebni opiekunowie, sponsorzy, promotorzy. To prawda, jestem znany, ale to jakoś mało pomaga.

Władysław Kowalik jest jednym z członków-założycieli Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego, która ma lobbować na rzecz producentów tradycyjnej żywności.

- Zobaczymy, jak z tą Unią będzie, czy będzie poprawa, czy nie, co oni mogą tutaj nam wymaścić. Jednak to też zależy nie od Unii, tylko od naszych urzędników. Ale na pewno po 1 maja będzie taki sam dzień jak dzisiaj.

RAFAPOL
Posty: 7
Rejestracja: wt kwie 20, 2004 9:13 am
Lokalizacja: Zabierzów k/Krakowa
Kontakt:

rewelacja..

Post autor: RAFAPOL » pt gru 08, 2006 8:28 pm

Wyjątkowy Człowiek
Wyjątkowy Człowiek
Wyjątkowy Facet
Wyjątkowy...a zresztą
ZAPRASZAMY DO LISZEK k/KRAKOWA

RAFAPOL
Posty: 7
Rejestracja: wt kwie 20, 2004 9:13 am
Lokalizacja: Zabierzów k/Krakowa
Kontakt:

wyjątkowy...

Post autor: RAFAPOL » pt gru 08, 2006 8:29 pm

to widać i co dalej ....

ODPOWIEDZ