Żądza chleba

Informacje o imprezach branżowych
admin
Site Admin
Posty: 852
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Żądza chleba

Post autor: admin » pn kwie 04, 2016 10:23 pm

Na festiwalowych stołach, wystawionych dla wszystkich od 22 do 24 kwietnia br. w Zespole Szkole im. Wł. Grabskiego w Warszawie, będzie królował chleb w różnej postaci. Organizatorzy, przygotowując program III edycji Festiwalu Chlebów Świata, zadbali o to, by temat miał rozmaite ogniwa, w tym – nawiązanie, poprzez metaforykę, do biblijnego „cudownego rozmnożenia chleba”.

Dziś, gdy dostępność chleba tak spowszedniała, że nie czynimy specjalnych zabiegów, by go pozyskać, ba, licytujemy się o walory smakowe pieczywa, dyktowane naszymi „podniebiennymi fanaberiami”, trudno wyobrazić sobie, że dla chleba można było kiedyś popełniać największe niegodziwości.

Powyższa refleksja tyczy takich okresów w dziejach ludzkości, gdy, mając już „wynalazek” chleba za sobą, człowiek nie zawsze mógł z niego skorzystać. Mowa tu o dojmującej biedzie wielu oraz o plagach nieurodzaju, które nawiedzały świat… jak świat światem.

Pierwszy powód, dla którego człowiek wzdychał na myśl o chlebie, to brak środków finansowych na pozyskanie ziarna. To wcale nierzadka przypadłość. Już w najodleglejszych czasach ludzie wyższych klas zajadali się pieczywem z mąki pszennej, podczas gdy biedacy albo w ogóle nie mieli chleba, lub co najwyżej żywili się prymitywnym wyrobem z ześrutowanych ziaren bez łuszczenia i czyszczenia, pełnych ostrych i twardych plew, niekiedy z domieszką prosa lub jęczmienia. Ten chleb biednych przypominał placek a wypiekany był w popiele. Pszenny, który, jak mawiano, dodawał sił, należał do zbytku.

Im większa stawała się przepaść społeczna między bogatymi a biednymi, tym bardziej było to zauważalne w recepturach chlebowych; ci pierwsi smakowali wyszukanego, wciąż udoskonalonego pieczywa, ci drudzy musieli zadowolić się dość podłym chlebem. Nawet czasy, które uchodzić już mogą za współczesne, bo nawiązujące do XX wieku, wciąż jeszcze obrazują, jak chleb z mąki pszennej, tej bardziej treściwej i smakowo bardziej wyrafinowanej, był rzadkością na stołach biedaków.

Tymczasem z historii kuchni carów, królów, szachów, wielmożów, szlachciców, zakonników, mieszczan przetrwały do naszych czasów zapiski, z których dowodnie wynika, iż zaspakajano tam najbardziej wyszukane zachcianki związane z wypiekami chlebowymi. Oprócz wybornego smaku, pieczywo miało także imponować, np. gigantycznym rozmiarem (strucla o długości 22 metrów i ciężarze 2 tys. kg, wypieczona na dworze Augusta III Sasa, bułka o długości 15,5 metra i 300-kilogramowy keks z piekarni francuskich, tort z Miami o wadze 1350 kg, sporządzany w każdą rocznicę założenia miasta itp.).

Dla biedaków chleb nie jest igraszką, fantazjowaniem na temat kształtu. To najbardziej pożądany składnik pożywienia. Za jego kawałek człowiek potrafił posunąć się do barbarzyńskich praktyk: kobiety sprzedawały swoje dzieci, chłopi oddawali morgi ziemi – żywicielki. Jego brak był impulsem wszystkich niemal rewolucji, wstrząsów i przewrotów ustalonego porządku społecznego.

W okresach klęsk głodowych, będących skutkiem powodzi, suszy, mrozów, inwazji owadów – szkodników, choroby roślin itd., gdy ludziom brakowało ziarna, a więc i podstawowego jadła, jakim jest chleb, człowiek został poddany najcięższym próbom. Niektóre wspólnoty głodujących biedaków wyrzucały poza rogatki miejskie, zbiorowo popełniano samobójstwo, dzieci sprzedawano za przysłowiową kromkę chleba, uśmiercano starców i dzieci, dochodziło do kanibalizmu. A okresy głodu nie były rzadkością. Nie było też miejsca na świecie, które nie doświadczyłoby głodu. Nie było kraju, który nie przypłacił tego ludzkimi ofiarami. Może nie miało to zawsze tak dramatycznego przebiegu, jak we wschodnich Indiach w latach 1866-67, kiedy z głodu zmarło 7 mln ludzi, ale powtarzające się na całym globie „małe głody” i „wielki głód” odbierały człowiekowi najcenniejszą wartość – życie lub odzierały z człowieczeństwa. Choć są oczywiście przykłady, gdy dla uratowania drugiego, oddawano własną pajdę chleba.

W latach głodowych próbowano przy wypieku chleba zastępować mąkę z ziaren innymi składnikami. Nierzadko mielono korę drzewną, perz, żołędzie, kasztany, dodawano glinę lub „pożywną” ziemię. Z braku chleba zajadano się też pokrzywą, lebiodą, skrzypem, z których wyrabiano chlebopodobne papki. Nie mogło to pozostać bez wpływu na stan zdrowia. Biedacy zapadali w odrętwienie – rodzaj zbiorowego snu.

Gdyby to wszystko było tylko kronikarskim zapisem…

Niestety, wciąż słyszy się o puchlinie głodowej dzieci, które nie mają chleba. Wymyślono tyle rodzajów chlebowych wypieków, ale nie wszędzie można ich próbować.

„… chleba naszego powszedniego racz nam dać, Panie”. To modlitwa proszebna. Brzmi dla jednych mocno archaicznie, dla drugich jest wciąż, niestety, głośnym wołaniem o pomoc.

Ewa Matyba

Źródło: http://ttg.com.pl/zadza-chleba/

ODPOWIEDZ