Rozszerza się bunt producentów wobec marketów

Jak z nimi walczyć ? Jak zmniejszyć ich udziały w rynku? Co powodują?
admin
Site Admin
Posty: 852
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Rozszerza się bunt producentów wobec marketów

Post autor: admin » wt cze 21, 2005 10:07 am

Już nie tylko zakłady mięsne buntują się przeciw hipermarketom. Z dyktatem sieci wielkich sklepów walczyć chcą też producenci napojów, makaronów i piekarze

Parcie hipermarketów na niską cenę prowadzi do psucia jakości żywności - alarmują producenci i Inspekcja Handlowa.

W czwartek opisaliśmy w "Gazecie", jak producenci mięsa szykują się do walki w sądzie z wielkimi sieciami.

- Zgłosili się do nas producenci soków, wody, piekarze i producenci makaronów. Cieszą się, że wreszcie ktoś się odważył sprzeciwić sieciom. Proszą o rady i obiecują wsparcie - mówi Leszek Kawski z Krajowej Rady Drobiarstwa

Producenci mięsa twierdzą, że wielkie sieci sklepowe narzucają im niekorzystne umowy handlowe. Dzięki serii aż 27 upustów wymuszanych przez sieci często sprzedają towar na granicy opłacalności. Jeden z dostawców opowiadał nam, jak przymuszony przez hipermarket do obniżania ceny w rezultacie obniżył też jakość wędlin.

Mógł to robić zgodnie z prawem, gdyż receptury są tajemnicą producentów, a polskie prawo nie reguluje, jakie normy powinien spełniać dany wyrób. O tym decyduje sam producent.

Dlatego tak różnią się między sobą kiełbasy śląskie czy podwawelskie robione przez różne zakłady.

Kwaskowaty smak i galareta

Kiepską jakość niektórych produktów potwierdza Inspekcja Handlowa.

Sprawdzała ona niedawno jakość najtańszych produktów żywnościowych w hiper- i supermarketach - w sieciach Biedronka, Champion, Elea, Leader Price, Real, Lidl, Tesco, Ahold.

Okazało się, że jedna czwarta wyrobów pod tzw. marką własną, czyli robionych na specjalne zamówienie sieci, miała zaniżoną jakość w stosunku do informacji na opakowaniu.

Najgorzej wypadły produkty mleczne - aż jedna trzecia spośród nich miała wady - oraz mięsne - tu problemy z jakością miało grubo ponad 20 proc. wyrobów.

Wędliny były pompowane wodą, tłuszczem oraz skrobią, zaniżano w nich zaś ilość mięsa. W wędzonkach stwierdzono "smak kwaskowy, występowanie skupisk galarety, gumowatą konsystencję, wyciek soku". Z kolei np. w serach: "miąższ kruchy, mazisty, smak i zapach lekko gorzki, jałowy, odbiegający od typowego".

- Jeśli szynkę, która według wszelkich możliwych wyliczeń powinna kosztować 25 zł, można kupić za 11 zł, to znaczy, że jest tandetna - tłumaczy Bogdan Pietrzak z Inspekcji Handlowej. Dodaje jednak, że tandetna nie znaczy trująca.

Skazani na hipermarkety

Mimo narzekań na wielkie sieci producenci są skazani na współpracę z nimi. W tej chwili ok. 40 proc. artykułów spożywczych jest sprzedawanych za ich pośrednictwem.

- Bez sieci może się obejść mały lub średniej wielkości zakład, zwłaszcza jeśli ma własne sklepy lub hurtownie - tłumaczy prof. Andrzej Pisula z SGGW.

Według niego wielki zakład mięsny, który produkuje dziennie ok. 100 ton wędlin, jest skazany na hipermarket.

Bez wielkich sieci nie mógłby tyle sprzedawać, musiałby więc ograniczyć obroty, a przez to wzrosłyby koszty stałe (energia, gaz, kredyty, płace) w przeliczeniu na jeden kilogram wyrobów.

Wiele firm, jak może, unika jednak sieci. Zdaniem Macieja Dudy, współwłaściciela jednego z największych i najlepszych zakładów mięsnych w kraju, bezpieczny poziom sprzedaży w hipermarketach nie powinien przekraczać 15 proc.

Dzięki temu dostawca nie stanie się aż tak zależny od wielkich sklepów, by akceptować każdą podsuwaną do podpisu umowę.

Zdaniem naszych czytelników mechanizm wpadania w sidła hipermarketu jest następujący. Sieć obiecuje wejście na duży rynek, czyli swoje półki, ale żąda dużych upustów. Dajesz je, bo masz nadzieję na zyski. Szybko okazuje się, że musisz płacić za różne "dodatki": promocje, gazetki itp. Nie możesz się wycofać z umowy, bo grozi to makabrycznymi karami umownymi. Gdy kończy się umowa, pojawia się przedstawiciel hipermarketu z żądaniem jeszcze większych upustów. A nie masz się gdzie wycofać, bo utraciłeś poprzedni rynek zbytu. Więc musisz ciąć koszty. Aż padniesz, a na twoje miejsce wejdzie następny naiwny.

Sieci pilnują cen

Czy ceny mięsa wzrosną? Raczej nie. Z jednej strony producenci stoją na przegranej pozycji, bo i tak produkują więcej, niż Polacy są w stanie przejeść. Wycofają się z sieci - to będą musieli zmniejszyć obroty. Jeśli jednak dostawcom uda się wytargować bardziej korzystne dla siebie umowy, to cen będą pilnować sieci, nawet kosztem swoich marż. Klienci w kraju nie akceptują bowiem wyższych cen.

Gdy tylko drożeje np. wołowina, spada spożycie tego mięsa, a konsumenci rzucają się na drób lub wieprzowinę. Przekonaliśmy się o tym w zeszłym roku po naszym wejściu do Unii, kiedy ceny wołowiny najpierw gwałtownie wzrosły, by potem równie szybko spaść.

- Z niektórymi sieciami można się jednak dogadać - przekonuje Marek Dąbrowski z Polskiej Izby Makaronu, która chciałaby razem z producentami mięsa walczyć w sądzie z wielkimi sklepami. Producentom makaronu dobrze handluje się np. z Géantem, który traktuje ich - jak twierdzą - po partnersku.

źródło: Gazeta Wyborcza

ODPOWIEDZ