Chleb coraz mniej żytni

Media, prasa, wydarzenia, newsy
admin
Site Admin
Posty: 858
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Chleb coraz mniej żytni

Post autor: admin » czw lut 09, 2006 3:17 pm

Drożeje mąka, ale piekarze jeszcze nie podnoszą cen

Mimo gwałtownego wzrostu cen mąki podwyżki cen chleba na razie nam nie grożą. Piekarze robią, co mogą, aby utrzymać dotychczasową cenę. Wszystko jednak wskazuje, że w marcu za chleb będziemy płacić więcej.


Na rynku mąki doszło do niespotykanej sytuacji - mąka żytnia, w powszechnej opinii gorsza, jest droższa od mąki pszennej; od początku roku podrożała aż o 30 procent.

- Jestem piekarzem od ponad 20 lat i tak gwałtownej podwyżki cen mąki nie pamiętam! - mówi Kazimierz Czekaj, prezes Jurajskiej Izby Gospodarczej. - Na początku stycznia za kilogram mąki żytniej płaciłem 58 groszy, dziś 75. Mąka pszenna też drożeje, ale w znacznie mniejszym stopniu. To podwyżka 2-3 groszy na kilogramie.

Mimo że Polska jest trzecim producentem żyta na świecie, mąki brakuje. Produkcja spadła i u nas, i w innych krajach Unii Europejskiej. Z powodu suszy na Zachodzie występuje niedobór pasz, zaś żyto jest paszą najtańszą. Dlatego część krajów je importuje, również z Polski. Sprzedaliśmy już około 300 tys. ton żyta. Nic więc dziwnego, że mąka żytnia drożeje. Konieczny może się okazać import z Ukrainy czy Rosji. Ale na to musi się zgodzić Komisja Europejska.

Przy takim wzroście cen podwyżki cen chleba wydają się nieuniknione. Na razie jednak piekarze nie chcą tego robić. Próbują w inny sposób utrzymać cenę na dotychczasowym poziomie. Zmniejszają np. udział mąki żytniej w tradycyjnym chlebie pszenno-żytnim. Taki chleb powinien zawierać 40 procent mąki żytniej. Mniejsza ilość żyta nie zmienia jego wyglądu, ale zmienia smak. Dla klienta jest to jednak mało zauważalne.

- Nie jest tajemnicą, że w Krakowie piekarnie - tak jak mleczarnie i wędliniarnie - żyją ze studentów - mówi Kazimierz Czekaj. - Gdyby nie ta ponadstutysięczna "armia" młodych ludzi, część rzemieślników z branży spożywczej już by dawno zbankrutowała. Zbliżają się ferie i to też nie jest dobry czas na podwyżki. Na razie piekarze robią więc wszystko, nawet kosztem zysków, by cen nie podnosić. W marcu - jeżeli nic się nie zmieni - ceny będą musiały wzrosnąć.

- To niespotykana sytuacja, żeby mąka żytnia była droższa od pszennej - mówi Zdzisław Trela, starszy Cechu Spożywczego w Krakowie.

- Mąka wielokrotnie drożała, ale nie przypominam sobie takiego gwałtownego wzrostu - dziwi się Zdzisław Trela. - Podrożała też energia elektryczna i transport, pracownicy domagają się wyższych płac. Logicznie rzecz biorąc, chleb powinien już dawno podrożeć. Mamy jednak wolny rynek i nikt nie chce wychodzić przed orkiestrę. Dawniej większość piekarzy należała do cechu i decyzje o ewentualnej podwyżce były podejmowane wspólnie.

Zdzisław Trela zwraca uwagę na jeszcze jeden, oprócz wzrostu cen mąki i energii, aspekt.

- Zagrożeniem jest szara strefa - twierdzi. - Pod Krakowem działa wiele niezarejestrowanych firm, które wyrabiają pieczywo i sprzedają tanio na placach i targowiskach, prosto z samochodów. Nikt tego nie chce kontrolować, a my ponosimy straty. Wiele legalnych piekarni działa na granicy opłacalności.

Ostatnie lata zmieniły również strukturę krakowskiego rynku pieczywa. Do niedawna był to w dużej mierze rynek tradycyjny. Niemal od pokoleń chodziło się do tej samej piekarni. W branży pojawiło się jednak wiele przypadkowych osób, niemających nic wspólnego z zawodem piekarza. Rynek na to pozwala, wystarczy zatrudnić czeladnika.

Jak twierdzi Kazimierz Czekaj, krakowski rynek został zdominowany przez jednego, działającego od kilku lat producenta. Jedna czwarta sprzedawanego w Krakowie pieczywa pochodzi właśnie od niego i rozprowadzana jest poprzez własną sieć niewielkich piekarni.

- To ewenement na skalę Polski, a nawet Europy - twierdzi Czekaj. - Nigdzie jeden producent nie opanował tak dużej części rynku.

źródło: Dziennik Polski

ODPOWIEDZ