Stracona szansa?

Media, prasa, wydarzenia, newsy
admin
Site Admin
Posty: 852
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Stracona szansa?

Post autor: admin » pn mar 06, 2006 1:21 pm

<div align="justify">

Wszystko wskazuje na to, ze pogrzebana została wielka szansa na promocję polskiego pieczywa i wykreowanie pozytywnego wizerunku branży piekarskiej.

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawać się mogło, że piekarze złapali złotą rybkę, która spełni ich wymarzone życzenia. Oto bowiem Grupa Gospodarcza Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu zaproponowała prominentnym przedstawicielom branży uczestnictwo w prestiżowej akcji zbiórki pieniędzy na budowę Polskiego Sztucznego Serca.
Zamysł tego działania był prosty. Dochód pochodzący ze sprzedaży prozdrowotnego chleba wspierać miał ten szczytny cel. Wiadomo, pieczywo to towar pierwszej potrzeby, wystarczy parę groszy z każdego bochenka by w skali kraju pomnożonej przez dni i miesiące dać całkiem pokaźną kwotę. Podobną akcję Fundacja realizuje już z producentami masła, na ukończeniu są projekty związany z wodą mineralną, solą i jogurtami. Chleb w doskonały sposób wpisywał się więc w te grupę artykułów codziennego użytku.
Ruszono z impetem i z pomysłem. Przy współpracy z Wydziałem Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie Henryk Piesiewicz i Bogdan Mamaj przystąpili do komponowania nowej receptury przyjaznego dla zdrowia chleba. Stworzyli chleb o wyjątkowej zawartości skwalenu. Substancji mającej kapitalne znaczenie na dla zdrowia człowieka, zalecanej przez dietetyków i lekarzy szczególnie osobom czynnym zawodowo, kobietom w ciąży, sportowcom, rekonwalescentom. Produkt ten doskonale spełniał chwytne marketingowo i reklamowo określenie &#8211; &#8222;chleba dla serca&#8221;. Z takim chlebem ruszono więc do Stowarzyszenia Rzemieślników Piekarstwa RP by za jego pośrednictwem, w przenośni i dosłownie podbić Polskę. Szanse na takie działanie były spore. Fundacja przygotowała pogram pod względem logistycznym. Zajęła się tez jego promocją, zorganizowała konferencję prasową, materiały reklamowe &#8211; ulotki, plakaty, przywieszki na drzwi. Ruszyła cała machina. Wkrótce jednak zaczęła zgrzytać.
Szybko okazało się, że prawo do rekomendowania piekarni przystępujących do programu posiada jedynie Stowarzyszenie. Tam gdzie nie ma ono swych struktur, rolę tę mają spełniać Cechy. W zamyśle organizatorów akcji chodziło o to by piekarnie rekomendowane od wypieku chleba dla serca dawały gwarancje jego jakości. Istotne było także i to, by chleb mógł się dobrze sprzedawać i by znajdujące się blisko siebie piekarnie nie konkurowały ze sobą zaniżając jego cenę a tym samym jakość. Normalne obostrzenia programu stały się jednak własną karykaturą.
Oto w Krakowie, wyłączne prawo wypiekania chleba ze skwalenem uzyskały jedynie piekarnie, których właściciele zasiadają we władzach cechu. W innych miastach takich jak Poznań czy Wrocław chleb ten wypiekany jest zaledwie w dwóch zakładach. Jak pokazuje przypadek wrocławski w reklamowanym chlebie znaleźć można nawet...kabel elektryczny.
W wielu miejscach prozdrowotny chleb dla serca praktycznie jest niedostępny dla konsumentów. W połowie lutego do programu przystąpiło około zaledwie 180 piekarni w całym kraju. Faktycznie produkcją i sprzedażą tego produkt zajmuje się ich mniej. Chętnych do wypieku chleba ze skwalenem jest kilka razy więcej. Nie mogą dołaczyć, bo ich akces blokowany jest przez Stowarzyszenie.
Zaledwie po kilku miesiącach funkcjonowania Program Chleba dla Serca bliski jest kompromitacji. Nie tyle samego chleba ile całej branży. Pokazuje bowiem brak jakiejkolwiek możliwości współpracy nawet w imię najbardziej szczytnego celu. Zantagonizowane, rozbite środowisko niejako na własne życzenie traci niepowtarzalną okazję do ogólnopolskiej promocji. Powodzenie &#8222;chleba dla serca&#8221; mogło być prawdziwym kołem zamachowym dla promocji pieczywa, jego prozdrowotnych walorów. Na niespotykaną dotąd skalę można było wykorzystać efekt synergii jaki rodziła zmasowana i zróżnicowana reklama tego produktu. I to w momencie, gdy od lat alarmuje się o spadającym spożyciu pieczywa, o zagrożeniu widmem zamknięcia wielu zakładów piekarskich. Wykorzystując okazję jaką stworzyła Grupa Gospodarcza Fundacji można było wreszcie pokazać środowisko piekarskie jako silne i nowoczesne. Nastawione nie tylko na maksymalizacje własnego zysku ale także zaangażowane w działalność społeczną, edukację zdrowotną. Mógł być to pierwszy istotny krok w kierunku budowy silnego środowiskowego lobby, takiego jakie istnieje we Francji czy Niemczech.
Przedstawiciele Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii mają nadzieje, że jeszcze nie wszystko stracone, że program &#8222;chleb dla serca&#8221; ma jeszcze szansę. Chcielibyśmy w to wierzyć...

<div align=center>* * *</div>

Kawałek zapieczonego kabla znalazła w bochenku "chleba dla serca" mieszkanka Wrocławia. Kobieta był zszokowana. Zwłaszcza, że pieczywo jest polecane przez Fundację Kardiochirurgii w Zabrzu.
Niewielki, ciemny chlebek trafił do koszyka pani Aleksandry Kapały, kiedy razem z wnuczką robiła zakupy w Domu Handlowym Astra we Wrocławiu. Kiedy babcia i wnuczka ukroiły w domu pierwszą "serdeczną" kromkę, przecierały oczy ze zdumienia. "Wewnątrz objawił się, niczym z wnętrza jakiegoś elektrycznego urządzenia, prawdziwy kabel - opowiada Aleksandra Kapała.
"To nie powinno się zdarzyć" - mówi gazecie Ryszard Tomaszewski, pełnomocnik grupy gospodarczej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu. "Pilnowane są normy jakości i proporcje składników. Byle jaka piekarnia nie piecze chleba dla serca".

Małgorzata Wende z Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii tłumaczy, że zakłady wskazywał cech piekarski w Warszawie. Kandydaci musieli spełniać wyśrubowane normy. We Wrocławiu prawo do produkcji i certyfikaty fundacji zdobyły tylko dwa zakłady. Chleb - co łatwo stwierdzić po lekturze etykiety - opuścił piece w firmie przy ul. Średzkiej - pisze "Słowo Polskie Gazeta Wrocławska" (28 stycznia 2006)


Ten tekst publikujemy z ogromną przykrością. Uważamy jednak, że pismo branżowe powinno pisać o wszystkim co ważne i istotne. Jesteśmy przekonani, że właśnie tu jest miejsce na stawianie trudnych i niewygodnych kwestii. Od laurek i akademii są inni.

</div>

Gość

Re: Stracona szansa?

Post autor: Gość » pn mar 27, 2006 7:50 pm

admin pisze:<div align="justify">

Wszystko wskazuje na to, ze pogrzebana została wielka szansa na promocję polskiego pieczywa i wykreowanie pozytywnego wizerunku branży piekarskiej.

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawać się mogło, że piekarze złapali złotą rybkę, która spełni ich wymarzone życzenia. Oto bowiem Grupa Gospodarcza Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu zaproponowała prominentnym przedstawicielom branży uczestnictwo w prestiżowej akcji zbiórki pieniędzy na budowę Polskiego Sztucznego Serca.
Zamysł tego działania był prosty. Dochód pochodzący ze sprzedaży prozdrowotnego chleba wspierać miał ten szczytny cel. Wiadomo, pieczywo to towar pierwszej potrzeby, wystarczy parę groszy z każdego bochenka by w skali kraju pomnożonej przez dni i miesiące dać całkiem pokaźną kwotę. Podobną akcję Fundacja realizuje już z producentami masła, na ukończeniu są projekty związany z wodą mineralną, solą i jogurtami. Chleb w doskonały sposób wpisywał się więc w te grupę artykułów codziennego użytku.
Ruszono z impetem i z pomysłem. Przy współpracy z Wydziałem Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie Henryk Piesiewicz i Bogdan Mamaj przystąpili do komponowania nowej receptury przyjaznego dla zdrowia chleba. Stworzyli chleb o wyjątkowej zawartości skwalenu. Substancji mającej kapitalne znaczenie na dla zdrowia człowieka, zalecanej przez dietetyków i lekarzy szczególnie osobom czynnym zawodowo, kobietom w ciąży, sportowcom, rekonwalescentom. Produkt ten doskonale spełniał chwytne marketingowo i reklamowo określenie &#8211; &#8222;chleba dla serca&#8221;. Z takim chlebem ruszono więc do Stowarzyszenia Rzemieślników Piekarstwa RP by za jego pośrednictwem, w przenośni i dosłownie podbić Polskę. Szanse na takie działanie były spore. Fundacja przygotowała pogram pod względem logistycznym. Zajęła się tez jego promocją, zorganizowała konferencję prasową, materiały reklamowe &#8211; ulotki, plakaty, przywieszki na drzwi. Ruszyła cała machina. Wkrótce jednak zaczęła zgrzytać.
Szybko okazało się, że prawo do rekomendowania piekarni przystępujących do programu posiada jedynie Stowarzyszenie. Tam gdzie nie ma ono swych struktur, rolę tę mają spełniać Cechy. W zamyśle organizatorów akcji chodziło o to by piekarnie rekomendowane od wypieku chleba dla serca dawały gwarancje jego jakości. Istotne było także i to, by chleb mógł się dobrze sprzedawać i by znajdujące się blisko siebie piekarnie nie konkurowały ze sobą zaniżając jego cenę a tym samym jakość. Normalne obostrzenia programu stały się jednak własną karykaturą.
Oto w Krakowie, wyłączne prawo wypiekania chleba ze skwalenem uzyskały jedynie piekarnie, których właściciele zasiadają we władzach cechu. W innych miastach takich jak Poznań czy Wrocław chleb ten wypiekany jest zaledwie w dwóch zakładach. Jak pokazuje przypadek wrocławski w reklamowanym chlebie znaleźć można nawet...kabel elektryczny.
W wielu miejscach prozdrowotny chleb dla serca praktycznie jest niedostępny dla konsumentów. W połowie lutego do programu przystąpiło około zaledwie 180 piekarni w całym kraju. Faktycznie produkcją i sprzedażą tego produkt zajmuje się ich mniej. Chętnych do wypieku chleba ze skwalenem jest kilka razy więcej. Nie mogą dołaczyć, bo ich akces blokowany jest przez Stowarzyszenie.
Zaledwie po kilku miesiącach funkcjonowania Program Chleba dla Serca bliski jest kompromitacji. Nie tyle samego chleba ile całej branży. Pokazuje bowiem brak jakiejkolwiek możliwości współpracy nawet w imię najbardziej szczytnego celu. Zantagonizowane, rozbite środowisko niejako na własne życzenie traci niepowtarzalną okazję do ogólnopolskiej promocji. Powodzenie &#8222;chleba dla serca&#8221; mogło być prawdziwym kołem zamachowym dla promocji pieczywa, jego prozdrowotnych walorów. Na niespotykaną dotąd skalę można było wykorzystać efekt synergii jaki rodziła zmasowana i zróżnicowana reklama tego produktu. I to w momencie, gdy od lat alarmuje się o spadającym spożyciu pieczywa, o zagrożeniu widmem zamknięcia wielu zakładów piekarskich. Wykorzystując okazję jaką stworzyła Grupa Gospodarcza Fundacji można było wreszcie pokazać środowisko piekarskie jako silne i nowoczesne. Nastawione nie tylko na maksymalizacje własnego zysku ale także zaangażowane w działalność społeczną, edukację zdrowotną. Mógł być to pierwszy istotny krok w kierunku budowy silnego środowiskowego lobby, takiego jakie istnieje we Francji czy Niemczech.
Przedstawiciele Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii mają nadzieje, że jeszcze nie wszystko stracone, że program &#8222;chleb dla serca&#8221; ma jeszcze szansę. Chcielibyśmy w to wierzyć...

<div align=center>* * *</div>

Kawałek zapieczonego kabla znalazła w bochenku "chleba dla serca" mieszkanka Wrocławia. Kobieta był zszokowana. Zwłaszcza, że pieczywo jest polecane przez Fundację Kardiochirurgii w Zabrzu.
Niewielki, ciemny chlebek trafił do koszyka pani Aleksandry Kapały, kiedy razem z wnuczką robiła zakupy w Domu Handlowym Astra we Wrocławiu. Kiedy babcia i wnuczka ukroiły w domu pierwszą "serdeczną" kromkę, przecierały oczy ze zdumienia. "Wewnątrz objawił się, niczym z wnętrza jakiegoś elektrycznego urządzenia, prawdziwy kabel - opowiada Aleksandra Kapała.
"To nie powinno się zdarzyć" - mówi gazecie Ryszard Tomaszewski, pełnomocnik grupy gospodarczej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu. "Pilnowane są normy jakości i proporcje składników. Byle jaka piekarnia nie piecze chleba dla serca".

Małgorzata Wende z Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii tłumaczy, że zakłady wskazywał cech piekarski w Warszawie. Kandydaci musieli spełniać wyśrubowane normy. We Wrocławiu prawo do produkcji i certyfikaty fundacji zdobyły tylko dwa zakłady. Chleb - co łatwo stwierdzić po lekturze etykiety - opuścił piece w firmie przy ul. Średzkiej - pisze "Słowo Polskie Gazeta Wrocławska" (28 stycznia 2006)


Ten tekst publikujemy z ogromną przykrością. Uważamy jednak, że pismo branżowe powinno pisać o wszystkim co ważne i istotne. Jesteśmy przekonani, że właśnie tu jest miejsce na stawianie trudnych i niewygodnych kwestii. Od laurek i akademii są inni.
GRZEGORZ OLMA RED>NACZELNY miesięcznika CUKIERNITWO i PIEKARSTWO

</div>

martin
Posty: 13
Rejestracja: ndz cze 25, 2006 6:30 am

Post autor: martin » wt cze 27, 2006 10:00 pm

Nie pomogą autorytety, gdyż to właśnie te autorytety wypromowały dodawanie pogarszaczy do pieczywa; zapominając przy tym wpoić producentom zasadę GQANTUM SATIS. Ja na pewno nie będę jadł waszych świństw i będę uczył moje dzieci i wnuki jak należy zabezpieczyć się przed zakusami wydrwigroszów z tytułem profesora lub doktora. I nie pomogą oszukańcze i zespolone działania placówek naukowych i oragnizacji rządowych; gdyż sami sobie są winni braku zaufania konsumentów do ich poczynań. Nie egzekwują od producentów obowiązku stosowania prawa żywnościowego uprawiając przy tym działania czysto korupcyjne; sytuacja opisana w REWIZORZE imć pana Gogola.

ODPOWIEDZ