Producenci żywności kontra supermarkety

Jak z nimi walczyć ? Jak zmniejszyć ich udziały w rynku? Co powodują?
admin
Site Admin
Posty: 852
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Producenci żywności kontra supermarkety

Post autor: admin » pt cze 11, 2004 11:53 am

Producenci żywności rzucili rękawicę wielkim sieciom handlowym. Uważają, że hiper- i supermarkety, zaniżając ceny, doprowadzają ich na skraj bankructwa

Makaroniarze zrzeszeni w krajowej izbie poinformują dziś dyrektorów wszystkich sieci handlowych, że nie będą sprzedawali makaronów poniżej l,8 zł za kg, gdyż taki jest koszt produkcji z krajowej mąki. To oznacza, że na sklepowych półkach nie będzie już makaronów poniżej 72 gr za paczkę 400- gramową, jak do tej pory. "Cena 3,8 zł jest ceną minimalną - piszą makaroniarze - wynikającą z wysokich cen zboża, energii, transportu...".

- Nasz makaron jest najtańszy w całej Unii, nawet w Czechach, gdzie są podobne koszty produkcji, sprzedają paczki po 1,2 zł. A nasze sieci wymuszają cenę poniżej 70 gr. To nas doprowadza na skraj bankructwa - mówi Marek Dąbrowski, szef izby.

- Sieci mają jedną zasadę - im niższa cena, tym większy obrót i zysk. Dla nich tak, ale dla wielu producentów kończy się to tragicznie. Jest granica, poniżej której nie można obniżyć ceny - mówi dr Aleksander Jakubowski z Instytutu Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego.

Sieci broni Andrzej Maria Faliński, sekretarz generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zrzeszającej hiper- i supermarkety: - Działają one zgodnie z prawem, które dopuszcza twardą grę rynkową o ceny między dostawcą a odbiorcą. Gdyby firmy same chciały reklamować swoje towary, to poniosłyby większe koszty, niż naliczają im sieci za swoje usługi.

Do tej pory było tak: jeśli jakiś producent nie zgadzał się na cenę dyktowaną przez sieci, to na jego miejsce natychmiast wskakiwał konkurent. Przez hiper- i supermarkety przechodzi bowiem ponad 50 proc. wszystkich krajowych makaronów. Nie da się więc bez sieci żyć. Ale tydzień temu makaroniarze postanowili się zjednoczyć i wspólnie przeciwstawić dyktatowi. Dlaczego? Bo przed tygodniem przeczytali w "Gazecie", że taki opór stawili producenci drobiu.

Drobiarze mieli takie same problemy - sieci wymuszały obniżki, a do tego nieustająco sprzedawały mięso drobiowe po cenach niższych niż koszty produkcji. Według Krajowej Rady Drobiarstwa w zeszłym roku promocja trwała aż 280 dni. Drobiarze godzili się z tym z tych samych powodów co makaroniarze - sieci rządzą ponad 40 proc. ich rynku, a producenci nie byli solidarni. Teraz jednak nabrali wiatru w żagle, bo nagle zrozumieli po l maja, że z biednych petentów mogą się stać firmami dochodowymi, które nie muszą być aż tak uzależnione od sieci. Wszystko dlatego, że weszliśmy do Unii Europejskiej.

Jak wynika z danych Międzynarodowej Organizacji Pracy, nasze mięso drobiowe jest najtańsze w całej Unii, a do tego jesteśmy jednym z pięciu największych producentów. Kilogram filetów z piersi kosztuje w polskich sklepach ok. 15 zł, w krajach starej Unii ok. 40-60 zł, w sąsiednich Czechach, Słowacji czy na Węgrzech - ok. 25 zł, a w Szwajcarii nawet 100 zł.

Do tej pory eksport ograniczały kontyngenty, teraz wszelkie ograniczenia zniknęły. To zmieniło sytuację. Za te same filety eksportowane do Unii zakłady dostają ok. 30 proc. więcej i nie są obciążane dodatkowymi kosztami.

Producenci silni Unią

O co spierają się drobiarze ze sprzedawcami? O cenę. Hiper- i supermarkety, zawierając z producentami umowy, obwarowują je mnóstwem klauzul. Potem okazuje się, że sklep od ceny kupna towaru odlicza sobie określone kwoty za promocję (tańsze oferty) czy usługi marketingowe. W rezultacie często ostatecznie producent otrzymuje mniej niż kosztowało go wytworzenie towaru. Nie może sobie jednak pozwolić na zerwanie z wielkimi sklepami, bo zwykle kontrolują one ok. połowy jego rynku (w przypadku drobiu - 40 proc.).

Po wejściu do Unii sytuacja się jednak zmieniła i producenci nie są już bezbronni i uzależnieni od hipermarketów. Do tej pory eksport ograniczały kontyngenty, teraz wszelkie ograniczenia zniknęły, a do tego gwałtownie powiększyła się liczba zakładów, które mają uprawnienia eksportowe - do 1 maja było ich 26, teraz jest ponad 150, a kolejne 70 lada chwila je otrzyma. Już wiadomo, że drugi kwartał tego roku większość zakładów drobiarskich zakończy z zyskiem (w pierwszym większość miała straty). Eksport stale rośnie, a drobiarze są przekonani, że cena też wzrośnie, bo to się po prostu odbiorcom w Unii opłaca.

Ulotka wydrukowana, trzeba płacić

Kiedy więc jeden z hipermarketów wysłał do swoich ośmiu dostawców mięsa drobiowego pismo informujące ich, że od 28 maja sklep wprowadza promocję tuszek kurzych, więc mają "przemetkować" swoje towary, czyli obniżyć cenę - z 5,30 za kg na 4,49 zł, a w niektórych miastach, np. Bytomiu nawet na 3,60 zł - wybuchła prawdziwa bomba. Dostawcy się porozumieli i solidarnie odrzucili tę ofertę, bo ich zdaniem koszt produkcji kilograma mięsa kurzego wynosi dziś 4,60-4,70. Jeśli sprzedają je na tacce, a tak zwykle dzieje się w hipermarketach, muszą doliczyć jeszcze 30 gr do kosztów.

Ale sklep już zdążył ogłosić w ulotkach, że od 28 maja ceny będą niższe, więc zdecydował się tę różnicę pokryć sam. Na koniec jednak na tym. Ponieważ zgodnie z ustawą o nieuczciwej konkurencji sklep nie ma prawa sprzedawać towaru poniżej kosztów zakupu, to Krajowa Rada Drobiarstwa postanowiła wytoczyć hipermarketowi sprawę w sądzie za łamanie ustawy. - Wynajęliśmy już kancelarię adwokacką, rozważamy tylko szczegóły sprawy. Jesteśmy gotowi do wielu procesów - mówi Leszek Kawski, dyrektor biura KRD.

Ruszyła lawina

Jego zdaniem efekt tekstu w "Gazecie", który tę sprawę opisywał, był "piorunujący". - Zgłosili się do nas producenci soków, mięsa czerwonego, piekarze i makaroniarze. Wszyscy się cieszą, że wreszcie ktoś się odważył sprzeciwić sieciom. Proszą o rady i obiecują wsparcie. Zaczyna się prawdziwa wojna - mówi Kawski.

Do producentów drobiu odezwała się też jedna z sieci handlowych, zapraszając na rozmowy, by jak pisze "znaleźć płaszczyznę porozumienia". Do akcji dołączają też producenci mięsa czerwonego. - Wysłaliśmy już list do premiera i szefa UOKiK, informując ich o dyskryminowaniu nas przez sieci i zmuszaniu do najrozmaitszych dodatkowych opłat oraz permanentnej promocji - mówi sekretarz Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, zrzeszającego największe zakłady w kraju.

Zdaniem Bogdana Smoka, szefa "Aronii" - jednego z większych zakładów produkujących soki - dyktat sieci doprowadza też do eliminowania producentów towarów wyższej jakości. - Jeśli ogłasza się przetarg na dostawców np. soku z marchwi i mówi się, że wygra ten, który zaproponuje cenę poniżej 75 gr, to z góry zakłada się, że nie liczy się jakość towaru, tylko cena.

Jak się dowiedziała "Gazeta", prezes Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji Cezary Banasiński zlecił Inspekcji Handlowej przeprowadzenie kontroli obrotu drobiem w największych hiper- i supermarketach w Warszawie, Katowicach, Gdańsku i Poznaniu. Kontrolerzy mają do końca czerwca sprawdzać, czy sieci stosują "naganne i bezprawne praktyki". - Kończy się czas wykorzystywania nas przed gigantów sklepowych, zmuszania nas do sprzedawania towarów poniżej kosztów produkcji - mówi Kawski. - We Francji mieli ten sam problem 20 lat temu. Wygrali z sieciami, bo potrafili się zorganizować i wspólnie stawić opór. Jeśli będziemy solidarni, to też wygramy.

źródło: Gazeta Wyborcza

ODPOWIEDZ