Drobiarze kontra hipermarkety

Jak z nimi walczyć ? Jak zmniejszyć ich udziały w rynku? Co powodują?
admin
Site Admin
Posty: 865
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Drobiarze kontra hipermarkety

Post autor: admin » pt cze 11, 2004 11:56 am

Zakłady drobiarskie wypowiadają wojnę wielkim sieciom handlowym. Nie godzą się na obniżanie cen drobiu i zapowiadają podanie sieci do sądu

To pierwsza zorganizowana akcja producentów. - Dosyć tego wykorzystywania nas przed gigantów sklepowych, zmuszania nas do sprzedawania mięsa nawet poniżej kosztów produkcji - mówi Leszek Kawski z Krajowej Rady Drobiarstwa, zrzeszającej największe w kraju zakłady.

- Rozumiem producentów, ale tu toczy się twarda gra rynkowa o ceny. Nikt prawa nie łamie. Gdyby firmy same chciały reklamować swoje towary, to poniosły by większe koszty, niż naliczają im sieci za swoje usługi. - odpowiada Andrzej Maria Faliński, sekretarz generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji reprezentującej hiper- i supermarkety.

Bomba wybuchła kiedy 21 maja jeden z hipermarketów wysłał pismo do ośmiu dostawców mięsa drobiowego. Poinformował, że od 28 maja sklep wprowadza promocję tuszek kurzych, więc mają obniżyć cenę - z 5,30 zł za kg na 4,49 a w niektórych miastach np. Bytomiu nawet na 3,60 zł.

Takie akcje promocyjne sieci robią często, ale po raz pierwszy napotkały zorganizowany opór. 24 maja wszyscy dostawcy zgodnie odmówili obniżenia cen. Ich zdaniem koszt produkcji kilograma mięsa wynosi dziś 4,60-4,70. Jeśli sprzedają je na tacce, a tak zwykle jest w hipermarketach, muszą doliczyć 30 gr. Nie ma mowy nie tylko o minimalnym zysku, ale są po prostu straty.

280 dni promocji

Sieci handlowe zawierając z drobiarzami umowy obwarowują je mnóstwem klauzul. Potem okazuje się, że sklep od ceny kupna mięsa ustalonej z firmą odlicza kwoty za promocję mięsa (czyli tańsze oferty) czy usługi marketingowe. W rezultacie często ostateczna cena jaką otrzymuje producent jest niższa od kosztów produkcji.

- Zrobiliśmy dokładną analizę i okazało się, że w zeszłym roku tzw. promocja naszych towarów w sieciach trwała przez 280 dni - tłumaczy Kawski. - Przez większą część roku sprzedawaliśmy im mięso ze stratami. Skutek jest taki, że cała branża ma kłopoty, a rentowność w zeszłym roku była poniżej 1 proc., a i to dzięki eksportowi i sprzedaży poza sieciami. Pierwszy kwartał tego roku większość zakładów zamknęła stratami.

- Promocja nie może trwać non stop, bo staje się absurdem. To jest zresztą niezgodne z ustawą o nieuczciwej konkurencji - dodaje Lech Kostecki, szef Superdrobu - jednego z większych zakładów w kraju.

Do tej pory drobiarze znosili dyktat sieci, ograniczając się do listownych protestów. W hiper- i supermarketach sprzedawane jest w kraju ok. 40 proc. mięsa drobiowego. Jeśli firma produkuje kilka milionów kilogramów mięsa miesięcznie, to wielkie obroty z sieciami są jej niezbędne.

W Unii silniejsi

Co się zmieniło? Po wejściu Polski do Unii drobiarze zobaczyli, że z biednych petentów mogą stać się firmami dochodowymi, które nie muszą być aż tak uzależnione od sieci. Nasze mięso drobiowe jest najtańsze w całej Unii, a do tego jesteśmy jednym z pięciu największych producentów. Kilogram filetów z piersi kosztuje w polskich sklepach ok. 15 zł, w krajach "starej" Unii ok. 40-60 zł, w sąsiednich Czechach, Słowacji czy na Węgrzech ok. 25 zł.

Do tej pory eksport ograniczały kontyngenty, teraz ograniczenia zniknęły. Do tego gwałtownie powiększyła się liczba zakładów, które mają uprawnienia eksportowe - do 1 maja było ich 26, teraz jest ponad 150, a kolejne 70 lada chwila je otrzyma. Za te same filety eksportowane do Unii zakłady dostają ok. 30 proc. więcej i nie są obciążane dodatkowymi kosztami. Już wiadomo, że drugi kwartał tego roku większość zakładów zakończy z zyskiem.

Eksport stale rośnie, a drobiarze są przekonani, że cena też wzrośnie, bo to się po prostu odbiorcom w Unii opłaca. W ślad za tym w górę poszły już ceny skupu kurcząt i lekko ceny zbytu w kraju.

Gdy więc teraz sieć zażądała kolejnej promocji producenci postanowili się z nią zmierzyć. I pierwszą potyczkę wygrali. Sklep już zdążył ogłosić, że od 28 maja ceny będą niższe, więc zdecydował się tę różnicę pokryć sam.

- Kiedy dwa lata temu w podobnej sytuacji odmówiłem zgody na takie warunki, natychmiast na moje miejsce wskoczył kolega z krajowej rady. Po raz pierwszy się zjednoczyliśmy. Jeśli w tym wytrwamy, to wygramy z sieciami - mówi jeden z producentów.

Na tym nie koniec. Ponieważ zgodnie z ustawą o nieuczciwej konkurencji sklep nie ma prawa sprzedawać towaru poniżej kosztów zakupu, to Krajowa Rada postanowiła wytoczyć hipermarketowi proces za łamanie ustawy.

- Pojedynczy producenci boją się sieci, bo to są wielkie firmy z zagranicznymi kapitałami, a nasza branża jest rozdrobniona i niezorganizowana Dlatego to co się teraz dzieje jest takie ważne - mówi Kawski. - Wiemy, że tak właśnie z sieciami walczono we Francji 20 lat temu i wygrano. Producenci są tam traktowani jak partnerzy, rozmawia się z nimi i ustala wspólnie warunki promocji, a nie dyktuje je z pozycji siły. Jeśli nam się uda do tego doprowadzić, to obudzą się pewnie i inny dostawcy, bo przecież sieci tak samo traktują wszystkich.

źródło: Gazeta Wyborcza

ODPOWIEDZ