Plotka o zmowie krąży, a rzepak rośnie

Oferta, ceny, rodzaje wyrobów, preferencje
admin
Site Admin
Posty: 852
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Plotka o zmowie krąży, a rzepak rośnie

Post autor: admin » pt sie 20, 2004 10:07 am

Tak rekordowych żniw rzepakowych jeszcze w Polsce nie było. Plony były tak wysokie, że zarobią na tym wszyscy - rolnicy, zakłady przetwórcze i konsumenci

W ciągu ostatnich dwóch tygodni cena skupu rzepaku w kraju spadła o blisko 200 zł na tonie - przeciętnie z 1050 do 850 zł. Rolnicy oskarżają więc zakłady przetwórcze o zmowę cenową i świadome zaniżanie cen. W Polsce jest osiem zakładów tłuszczowych przerabiających rzepak, ale prym wiodą trzy największe - Kruszwica, Szamotuły i Brzeg (razem mają ok. 85 proc. rynku). Do tego w Kruszwicy i Brzegu inwestorem strategicznym jest ten sam brazylijsko-argentyński koncern Bunge, który przerabia 25 proc. roślin oleistych na świecie. Posądzenie o ustalanie cen nie jest więc całkiem od rzeczy.

- Większej bzdury nie słyszałem. U nas jak tylko ceny idą w górę albo spadają, to oskarża się wszystkich o zmowę cenową - mówi przedstawiciel zagranicznej firmy eksportującej rzepak. - To rynek światowy ustala cenę, a nie prezesi w tajnych naradach.

Daniel Piotrowski, prezes Szamotuł: - Jak może być zmowa, kiedy nasza cena na początku żniw była znacznie wyższa niż w Kruszwicy czy Brzegu. Teraz się wyrównały, bo odpowiadają cenie, jaka ustaliła się na giełdzie w Paryżu. A to ona decyduje o cenach rzepaku w całej Unii.

Zdaniem Piotrowskiego to związek plantatorów rzepaku mieszał rolnikom w głowach, bo domagał się cen wyższych niż w zeszłym roku, mimo że w tym mamy niebywały urodzaj. - I tak zbierają z hektara dwa razy więcej niż w zeszłym roku. Zamiast więc zgodzić się na niższe ceny, namawiali rolników, by nie sprzedawali w ogóle nasion i zmusili nas w ten sposób do podniesienia cen. Chyba nie zauważyli, że mamy otwarty rynek - mówi Piotrowski.

- To zakłady tłuszczowe świadomie wywołały panikę, rozsiewając plotki o nadzwyczajnych zbiorach - odpowiada Mariusz Olejnik ze związku plantatorów rzepaku. - Dlatego rolnicy pędzili do skupu, bo bali się, że cena jeszcze bardziej spadnie. Teraz wiemy, że będzie nadwyżka, ale wcale nie aż tak wielka.

Jeszcze przed trzema miesiącami cena rzepaku na giełdzie w Paryżu była o blisko 30 proc wyższa niż obecnie. Od tygodni cały czas spada, w miarę jak podnoszą się szacunki zbiorów w całej Unii. - Ostatnie dwa lata nie były udane dla plantatorów - zbiory były niskie, więc cena wysoka, teraz mamy rok nadzwyczajnego urodzaju w całej Unii, więc cena spada - mówi prezes Kruszwicy Roman Rybacki.

W Polsce przez lata ceny skupu oscylowały wokół 800 zł za tonę, ale w 2002 i 2003 - latach nieurodzaju - rolnicy sprzedawali rzepak po 1100 zł. I do tej ceny zdążyli się już przyzwyczaić. Ten rok jest rekordowy - nigdy jeszcze z hektara tyle nie zbierano. W zeszłym rolnicy zbierali po dwie tony z hektara, w tym roku przeciętna przekroczy cztery tony, a dobrzy plantatorzy zbiorą nawet po pięć ton z hektara. W zeszłym roku zebraliśmy 890 tys ton - w tym roku będzie to między 1,3 a 1,5 mln ton.

Dobry dla rolników

Ze spadku cen rolnicy nie są zadowoleni, ale do protestów czy blokad na drogach nie dochodzi. A to dlatego, że wyższe plony rekompensują spadek ceny. Zarobią więc wszyscy, nawet ci, którzy sprzedają teraz rzepak po 850 zł. Ale rolnicy, którzy się pospieszyli i sprzedali go po 1050 zł, mogą mówić wręcz o rewelacyjnej opłacalności.

Plantatorzy ciągle zresztą liczą na ponowny wzrost cen, bo dość gwałtownie rośnie eksport. Nasiona rzepaku wysyłamy do Chin, Pakistanu, Czech i Niemiec. Cena już wzrosła - eksporterzy i zakłady tłuszczowe proponują 850 zł/tonę, a kilka dni temu oferowali 800 zł.

Dobry dla zakładów

Im tańszy rzepak, tym lepiej dla zakładów. Zeszły rok nie był zbyt dobry, bo wyższym cenom skupu nie towarzyszył wzrost cen oleju rzepakowego i margaryn. Teraz przy obniżonych cenach skupu nawet o 30 proc. zakłady mogą liczyć na duże zyski. Zwłaszcza że wykorzystując w pełni moce przerobowe, mogą obniżyć sobie koszty produkcji. Do tego te największe już eksportują olej rzepakowy do Niemiec. Niemcy w ostatnich dwóch latach bardzo rozwinęły wytwórnie biodiesla i własnego rzepaku im nie wystarczy.

Dobry dla konsumentów

Według prezesów zakładów tłuszczowych oleje i margaryny są obecnie w Polsce stosunkowo tanie, więc na spadek cen konsumenci specjalnie nie mogą liczyć. Do tego w wielu margarynach olej rzepakowy jest tylko jednym ze składników - im więcej oleju palmowego czy kokosowego, tym trudniej przewidzieć ceny margaryn w przyszłości. Jednak podwyżek raczej nie należy oczekiwać, a w przypadku samego oleju rzepakowego prezesi "nie wykluczają" obniżki obecnej ceny.

źródło: Gazeta Wyborcza

Gość

Re: Plotka o zmowie krąży, a rzepak rośnie

Post autor: Gość » czw lip 13, 2006 12:07 pm

admin pisze:Tak rekordowych żniw rzepakowych jeszcze w Polsce nie było. Plony były tak wysokie, że zarobią na tym wszyscy - rolnicy, zakłady przetwórcze i konsumenci

W ciągu ostatnich dwóch tygodni cena skupu rzepaku w kraju spadła o blisko 200 zł na tonie - przeciętnie z 1050 do 850 zł. Rolnicy oskarżają więc zakłady przetwórcze o zmowę cenową i świadome zaniżanie cen. W Polsce jest osiem zakładów tłuszczowych przerabiających rzepak, ale prym wiodą trzy największe - Kruszwica, Szamotuły i Brzeg (razem mają ok. 85 proc. rynku). Do tego w Kruszwicy i Brzegu inwestorem strategicznym jest ten sam brazylijsko-argentyński koncern Bunge, który przerabia 25 proc. roślin oleistych na świecie. Posądzenie o ustalanie cen nie jest więc całkiem od rzeczy.

- Większej bzdury nie słyszałem. U nas jak tylko ceny idą w górę albo spadają, to oskarża się wszystkich o zmowę cenową - mówi przedstawiciel zagranicznej firmy eksportującej rzepak. - To rynek światowy ustala cenę, a nie prezesi w tajnych naradach.

Daniel Piotrowski, prezes Szamotuł: - Jak może być zmowa, kiedy nasza cena na początku żniw była znacznie wyższa niż w Kruszwicy czy Brzegu. Teraz się wyrównały, bo odpowiadają cenie, jaka ustaliła się na giełdzie w Paryżu. A to ona decyduje o cenach rzepaku w całej Unii.

Zdaniem Piotrowskiego to związek plantatorów rzepaku mieszał rolnikom w głowach, bo domagał się cen wyższych niż w zeszłym roku, mimo że w tym mamy niebywały urodzaj. - I tak zbierają z hektara dwa razy więcej niż w zeszłym roku. Zamiast więc zgodzić się na niższe ceny, namawiali rolników, by nie sprzedawali w ogóle nasion i zmusili nas w ten sposób do podniesienia cen. Chyba nie zauważyli, że mamy otwarty rynek - mówi Piotrowski.

- To zakłady tłuszczowe świadomie wywołały panikę, rozsiewając plotki o nadzwyczajnych zbiorach - odpowiada Mariusz Olejnik ze związku plantatorów rzepaku. - Dlatego rolnicy pędzili do skupu, bo bali się, że cena jeszcze bardziej spadnie. Teraz wiemy, że będzie nadwyżka, ale wcale nie aż tak wielka.

Jeszcze przed trzema miesiącami cena rzepaku na giełdzie w Paryżu była o blisko 30 proc wyższa niż obecnie. Od tygodni cały czas spada, w miarę jak podnoszą się szacunki zbiorów w całej Unii. - Ostatnie dwa lata nie były udane dla plantatorów - zbiory były niskie, więc cena wysoka, teraz mamy rok nadzwyczajnego urodzaju w całej Unii, więc cena spada - mówi prezes Kruszwicy Roman Rybacki.

W Polsce przez lata ceny skupu oscylowały wokół 800 zł za tonę, ale w 2002 i 2003 - latach nieurodzaju - rolnicy sprzedawali rzepak po 1100 zł. I do tej ceny zdążyli się już przyzwyczaić. Ten rok jest rekordowy - nigdy jeszcze z hektara tyle nie zbierano. W zeszłym rolnicy zbierali po dwie tony z hektara, w tym roku przeciętna przekroczy cztery tony, a dobrzy plantatorzy zbiorą nawet po pięć ton z hektara. W zeszłym roku zebraliśmy 890 tys ton - w tym roku będzie to między 1,3 a 1,5 mln ton.

Dobry dla rolników

Ze spadku cen rolnicy nie są zadowoleni, ale do protestów czy blokad na drogach nie dochodzi. A to dlatego, że wyższe plony rekompensują spadek ceny. Zarobią więc wszyscy, nawet ci, którzy sprzedają teraz rzepak po 850 zł. Ale rolnicy, którzy się pospieszyli i sprzedali go po 1050 zł, mogą mówić wręcz o rewelacyjnej opłacalności.

Plantatorzy ciągle zresztą liczą na ponowny wzrost cen, bo dość gwałtownie rośnie eksport. Nasiona rzepaku wysyłamy do Chin, Pakistanu, Czech i Niemiec. Cena już wzrosła - eksporterzy i zakłady tłuszczowe proponują 850 zł/tonę, a kilka dni temu oferowali 800 zł.

Dobry dla zakładów

Im tańszy rzepak, tym lepiej dla zakładów. Zeszły rok nie był zbyt dobry, bo wyższym cenom skupu nie towarzyszył wzrost cen oleju rzepakowego i margaryn. Teraz przy obniżonych cenach skupu nawet o 30 proc. zakłady mogą liczyć na duże zyski. Zwłaszcza że wykorzystując w pełni moce przerobowe, mogą obniżyć sobie koszty produkcji. Do tego te największe już eksportują olej rzepakowy do Niemiec. Niemcy w ostatnich dwóch latach bardzo rozwinęły wytwórnie biodiesla i własnego rzepaku im nie wystarczy.

Dobry dla konsumentów

Według prezesów zakładów tłuszczowych oleje i margaryny są obecnie w Polsce stosunkowo tanie, więc na spadek cen konsumenci specjalnie nie mogą liczyć. Do tego w wielu margarynach olej rzepakowy jest tylko jednym ze składników - im więcej oleju palmowego czy kokosowego, tym trudniej przewidzieć ceny margaryn w przyszłości. Jednak podwyżek raczej nie należy oczekiwać, a w przypadku samego oleju rzepakowego prezesi "nie wykluczają" obniżki obecnej ceny.

źródło: Gazeta Wyborcza
:D

ODPOWIEDZ