Nadchodzi drożyzna żywnościowa. Pierwsze zboże

Media, prasa, wydarzenia, newsy
admin
Site Admin
Posty: 852
Rejestracja: pn mar 29, 2004 2:05 pm
Kontakt:

Nadchodzi drożyzna żywnościowa. Pierwsze zboże

Post autor: admin » czw sie 16, 2007 2:05 pm

Galopujące ceny zbóż wywołają wzrost cen mąki, pieczywa, makaronów, a także mięsa. Polska okazała się spichlerzem Europy

Sytuacja jest niebywała: zboże w czasie żniw jest droższe niż było na przednówku i drożeje dosłownie z dnia na dzień. Przednówek, czyli okres tuż przed nowymi zbiorami, to tradycyjnie czas najwyższych w roku cen ziarna. O tej porze większość rolników już wyprzedała ziarno, kończą się też zapasy zgromadzone przez młynarzy i przetwórców. Wszyscy czekają na znacznie tańsze ziarno z nowych zbiorów. Bo tak jest od wieków.

Ale nie w tym roku. Na przednówku pszenica kosztowała 500-520 zł za tonę. Pierwsze tegoroczne ziarno od razu oferowano po 580 zł. Potem było już tylko gorzej - pszenica drożała o 20 zł dziennie na tonie.

- Na początku zeszłego tygodnia kupowaliśmy pszenicę po 620 zł za tonę, pod koniec tygodnia już 700 zł. Przy takim galopie cen rolnicy wstrzymują się ze sprzedażą, bo ten, który kilka dni temu sprzedał pszenicę po 600 zł , czuje się dziś jak głupiec. Teraz wszyscy myślą, że będzie jeszcze drożej - mówi Piotr Szysz, dyrektor skupu w największej krajowej firmy skupującej zboże "Polskie Młyny".

I rolnicy mogą mieć rację. Kupcy coraz częściej bowiem spekulują, że pod koniec roku pszenica będzie "chodziła" po 1000 zł za tonę.

Zbigniew Kaszuba, rolnik z pomorskiego, jeszcze nie sprzedał ani tony. Głównie z powodu braku czasu - tu na Pomorzu żniwa są dopiero na półmetku, rolnicy tkwią całymi dniami na polu zamiast przed punktami skupu. Ale Kaszubie obecna cena się podoba. - Jest rewelacyjna, nikt się tak wysokiej ceny nie spodziewał. Ja nie będę czekał na dalszy wzrost - zapewnia.

Urodzaj w Polsce i Argentynie

Takich podwyżek nikt się nie spodziewał, bo wiadomo było do dawna, że tegoroczne zbiory będą bardzo dobre, a urodzaj zwykle powoduje spadek cen. Wprawdzie w ostatnich tygodniach pogoda rolnikom nie sprzyjała i zbiory nie będą aż tak dobre jak zapowiadano, ale nadal ten rok jest udany. Według Krajowej Federacji Producentów Zbóż rolnicy zbiorą w tym roku ok. 24 mln ton ziarna (o 25 proc. więcej niż w ubiegłym).

Ale tak dobrze jak u nas nie będzie chyba w żadnym europejskim kraju. Na południu Europy zboże zostało dosłownie wypalone przez słońce - tak jest na Węgrzech, Słowacji, w Czechach, Chorwacji, Grecji, we Włoszech (węgierscy kupcy chyba po raz pierwszy w historii przyjeżdżają do Polski po ziarno - dotychczas było zawsze odwrotnie). We Francji i w Niemczech zboże zalały deszcze. Na Ukrainie, zwanej spichlerzem Europy, jest tak fatalnie, że rząd w obawie przez brakami na własnym rynku zakazał eksportu pszenicy. To oznacza, że główni odbiorcy ukraińskiego zboża, czyli kraje arabskie, szukają innego źródła zaopatrzenia. I podbijają ceny na rynkach światowych.

A na świecie jest też niewesoło - praktycznie tylko Argentyna może się pochwalić dobrym urodzajem, jak Polska. Nieźle jest też w Stanach Zjednoczonych. Ale reszta krajów mniej lub bardziej narzeka: Nowa Zelandia, Australia, Chiny, Indie, Kanada. Na międzynarodowym rynku największym konkurentem naszego ziarna będzie zboże amerykańskie i argentyńskie. Ale ponieważ do każdej tony zza oceanu trzeba jeszcze doliczyć ok. 100 dolarów za transport, na razie kupcy z Unii przyjeżdżają po pszenicę do Polski.

- Niemcy przyjeżdżali, jeszcze jak zboże rosło na polu. Niektórym rolnikom to mówili, że przywiozą własne kombajny i za darmo zbiorą ziarno, byle tylko im je sprzedać. A płacą dobrze, teraz to już nawet po 220 euro (ok. 840 zł) za tonę pszenicy - opowiada Jan Musiał, rolnik spod Wągrowca w woj. kujawsko-pomorskim.

Ale rolnicy, którzy mają gospodarstwa bliżej niemieckiej granicy, mówią o jeszcze wyższych cenach. - Do mnie przyjechał kupiec aż z Rostoku i dawał 850 zł za tonę - zwierza się rolnik spod Szczecina. - Nie sprzedałem, bo jak dziś tyle płacą, to na jesieni dadzą 1000 zł. A moje ziarno jest ekstra klasy.

Według wstępnych szacunków do tej pory w Polsce skupiono ok. 600-700 tys. ton ziarna. To wystarczy na półtoramiesięczne zaopatrzenie kraju, resztę ziarna rolnicy na razie zatrzymują w gospodarstwach.

By ułatwić rolnikom sprzedaż, "Polskie Młyny" zdecydowały się skupować zboże przez 24 godziny na dobę, także w niedziele. - Już z tego zrezygnowaliśmy, bo szybko się okazało, że żadnych kolejek przed elewatorami nie ma, rolnicy wcale się nie pchają do skupu - mówi Piotr Szysz. I przestrzega rolników przed chomikowaniem zboża. - Z cenami zboża jest jak z grą akcjami na giełdzie: nigdy nie da się wszystkiego sprzedać na górce, a po wzrostach zwykle przychodzą spadki. Jak przekroczymy 800 zł za tonę to ruszy import z USA, tam kupcy pojadą po kontrakty. A jak zabraknie ssania zza Odry, ceny spadną.

Droższy chleb i makarony

Drożejące zboże podbije na pewno ceny żywności. Zdaniem młynarzy mąka już powinna pójść w górę o 15 proc. A za mąką pieczywo, kasze i makarony. Na razie mąka w sklepach nie drożeje, bo obowiązują wielomiesięczne kontrakty młynów z sieciami supermarketów. Jak się skończą, młynarze podyktują nowe ceny. Ale już zmieniają ceny mąki dla przetwórców, np. producentów makaronów. W ostatnich dniach kilogram mąki makaronowej zdrożał z 81 gr do 1,02 zł. To znaczy, że makarony wkrótce podrożeją.

- Pora wreszcie powiedzieć głośno, że skończyła się epoka taniej polskiej żywności. Zbliżamy się do Unii cenami zboża, samochodów, płac. To samo dotyczy żywności. Włosi już podnieśli ceny swoich makaronów z twardej pszenicy o 30 proc. My też wkrótce podniesiemy ceny - zapowiada Marek Dąbrowski, szef Polskiej Izby Makaronu.

Zdrożeje też pieczywo. Niedawno piekarz z Krakowa mówił w rozmowie z "Gazetą", że pieczywo w Polsce powinno podrożeć nawet o 30 proc., bo dziś jest za tanie w stosunku do kosztów produkcji. Drogie zboże to również drogie pasze dla świń i drobiu. Ceny wieprzowiny i drobiu już zaczęły iść w górę.

Minister rolnictwa powiedział wczoraj, że podwyżki zbóż i żywności w Polsce są konsekwencją naszego wejścia do Unii, po prostu ceny się wyrównują. Uważa jednak, że na te podwyżki jest za wcześnie. - Na razie w sklepach i przetwórniach jest mąka z tańszych zbóż ubiegłorocznych, a w zeszłym roku w żniwa rolnicy sprzedawali pszenicę po 400 zł. Mąka z tegorocznych zbiorów pojawi się dopiero w listopadzie i dopiero wówczas powinien nastąpić wzrost cen - mówi Wojciech Mojzesowicz.

Bogdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową uważa, że drogie zboża wpłyną tylko nieznacznie na wzrost inflacji. Głównie dlatego, że przeciwwagą dla drożejącej żywności są spadające ceny innych towarów. - Przeciętny Polak wydaje na żywność 26-27 proc. dochodów, więc nawet duży skok cenowy pieczywa i mąki nie ma dziś takiego znaczenia dla naszych budżetów rodzinnych jak jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy wydawaliśmy ponad połowę dochodów na jedzenie - mówi.

Ale to prawdopodobnie nie koniec podwyżek. Eksperci ostrzegają, że grozi nam drugi skok cen zbóż na przełomie roku, między grudniem 2007 a lutym 2008 r. Wtedy okaże się, ile tak naprawdę zboża wyjechało z Polski i jaki jest stan zapasów. A od stycznia 2008 r. pełną parą rusza w Polsce produkcja biopaliw, bo wchodzi w życie obowiązek dodawania 5 proc. biokomponentów do paliwa. Właśnie produkcja biopaliwa jest jednym z głównych powodów wielkiego ssania na zboża na rynku unijnym. W Niemczech kanclerz Angela Merkel właśnie zniosła akcyzę na biopaliwa (8 eurocentów do każdego litra), co oznacza, że popyt na biopaliwa jeszcze wzrośnie, bo produkcja się bardziej opłaca. To się przekłada na ceny pszenicy. Jeśli więc na początku przyszłego roku okaże się, że zboża mamy za mało, by sprostać potrzebom konsumentów i producentom biopaliw, to ceny znowu poszybują.

Według ośrodków doradztwa rolniczego wyprodukowanie tony pszenicy kosztuje rolników 370-380 zł. Sprzedają po 700 zł, do tego do każdej tony rolnicy mogą doliczyć sobie jeszcze po 100 zł z dopłat obszarowych, jakie otrzymują z Unii. A więc już w czasie żniw osiągają stuprocentowy zysk na pszenicy.

źródło: Gazeta Wyborcza

ODPOWIEDZ